niedziela, 24 marca 2013

wojownik z wydartą bronią


Nic chyba i nigdy nie wiedziałam na pewno. Jedno tylko, że nigdy - przenigdy nie należy przestać walczyć. Mierz w gwiazdy, dostaniesz gwiazdy. Mierz w drzewo - zderzysz się z konarem. 


Przypomniało mi się jeszcze, kiedy napisałam ten utwór. To był dzień premiery piosenki Myslovitz. Czekałam przy radiu z wypiekami na twarzy. Tym bardziej, że w głośnikach miał zabrzmieć głos nowego wokalisty zespołu, Michała. I doczekałam się. Trzy sny o tym samym od razu przypadły mi do gustu. Po krótkiej chwili można było piosenkę znaleźć w zasobach Internetu. Przesłuchałam jej więc jeszcze raz,  potem kolejny... Emocje potoczyły się jak lawina. Zaczęłam myśleć o sobie. O tym, że Ktoś zabrał mi ostatnio możliwość walki. Napisałam wiersz. I nagle zdałam sobie sprawę, że zanim włączyłam radio, włożyłam do piekarnika zapiekankę. Cóż, widocznie czasem trzeba nakarmić się samymi przeżyciami duchowymi.  


permanentne pragnienie czynu
przepadło
w głuchej i głębokiej studni
marzeń
pełnej echa
i wołania

tu bezradność skrzeczy
tutaj serce grzmi
ciemno mi – a ty się śmiejesz pod nosem, drwisz
pusto mi, Nieubłagany

wyrwałeś miecz z mej dłoni, drwisz
a mnie
została tylko ta
przeklęta i perłowa – ukochana
rękojeść
- jedyny bodziec niezapomnienia
mały posłaniec Don-owego czynu
to estetyczne przedkłosie nadziei

te piosenki
dudniące we mnie, i w tobie, i w nas

a ty drwisz odwrócony
choć prędko nie zamierzasz odejść

oddaj mój miecz!
podejdź i walcz!

walcz nieustająco
bo warto w walce gnić
walcz – póki płomień duszę
żyj – i pozwól żyć


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz