Wzięło mnie trochę na sentymenty. Rozmyślam, planuję, wspominam. No ale dzisiejsza data jest dla mnie szczególna - w marcu się zawsze "starzeję". (Nie żalę się ani chwalę, to delikatna podpowiedź przed przeczytaniem tego utworu.) Otóż znalazłam w moich dokumentach wiersz napisany jakiś czas temu (a nawet już dawno!). Nie wiem, dlaczego nie wrzuciłam go tutaj wcześniej, ponieważ przepadam za nim ;) Mam nadzieję, że wam też się spodoba. Zapraszam do czytania i pozdrawiam wszystkie osoby "starzejące" się w marcu. Tak jak ja! :)
poprzez szatę krwi wyrwał mi się świat
dajcie spokój mi na najbliższe sto lat
nie chcę miałka być
źle mi w próżni trwać
co mam zrobić gdy strach w tym domu stać?
ja się wcale nie wywyższam
nie zadręczam głupotami
nie chcę miałka być
lecz chybka
przesiąknięta marzeniami
znów chce mi się pić
nie chce mi się spać
Boże – wybacz mi
te ostatnie sto lat
chociaż wcale nie zgrzeszyłam
ogarnięta wahaniami
drogę prostą wybrać chciałam
wypełnioną dążeniami
teraz jest mi wstyd
tych
pnączy cienkich stu
one ciągną się pod stopą
niczym gęsty – niczym glut
wy – prostacy, konformiści
co wam chleb do życia starcza
wiem, że cieszyć wam się łatwo
nawet doczekując Marca
i dobrze, że jest dobrze
bez cienkich stu odnóży
cieszcie się, gdy Spokój błogi
zdawkowe życie wywróży:
bo jeść trzeba, i spać trzeba
i obejrzeć coś na wizji
poplotkować, zdrzemnąć, jęczeć
myć, spać, czytać, sprzątać, przejść się
zdrowo mówić, leżeć dużo
i w ogóle się nie spieszyć
piękne to, bo przecież błogie
niechże Spokój prędzej wróży
niech odpocznę w tej podróży
znów chciałabym pić
nie chcę więcej spać
nie pytajcie mnie, gdzie mój głuchy wrak
znów chce mi się pić
ale teraz wy
dajcie spokój mi na najbliższe sto lat