niedziela, 23 czerwca 2013

wizerunek kobiety nieuświadomionej



patrzcie wszyscy i słuchajcie

oto Ja
w pełnej krasie i okazałości
wulkan energii
czysta forma zachwytu
oto Ja
nieskalana
podziwiajcie mnie, chwalcie imię moje
głoście słowo prędkie
teraz i zawsze i przez wieki wieków

bo Ja
w kapeluszu, sukni złotej
siedzę na słońcu i chwalę
swoje nogi i swoją klasę
i przyjmę wszystkie zachwyty
w szpilkach,  boso je złapię

oto ja
która czasem
na kocu miedzianym
lub pod miedzianym kocem
bez szpilek lecz nie boso
patrzę na ścianę
wrzaski dzielnie pocę



piątek, 21 czerwca 2013

przestrzeń

  
bezpiecznie w tej ciszy odzianej mrokiem
bezpiecznie mi w próżni trwać
tu nic się nie zmienia i nic nie dzieje
jest nudno i brzydko – tu można spać

bezpiecznie w tobie nieodgadnionym
nie walcząc szatańsko z uporem kłów
lecz brodząc w ciszy swym tęgim toporem
toporem mglistych, nie-ważnych słów 

za późno na zmiany
za wcześnie na zmiany
mrok nie odejdzie w krainę lnu

za późno na krzyk
za wcześnie na krzyk
nie skusi nadziei zapachem stu

nie odchodź
nie przychodź
i nie mów

lecz trwaj w tej ciszy miażdżącej sny
i bądź w tej miałkiej, głuchej przestrzeni
gdzie my
spokojni i źli choć nieodgadnieni
w stanie nam znanym


mrozimy szwy

poniedziałek, 17 czerwca 2013

ukochałam sobie ciebie...



ukochałam sobie ciebie w białym stroju
pranym mocnym proszkiem
w dzień

ukochałam sobie ciebie
kiedy szedłeś tuż nad ranem
obok mnie

już zmęczony
by nie martwić się na zapas
i choć jeszcze krótką chwilę
czytać sen

ukochałam sobie ciebie naturalnie
wbrew pogardzie niedowiarków  z otoczenia

kochać pragnę ciebie mocniej
nieustannie
tocz się świecie


lecz miłości mej nie zmieniaj 




środa, 12 czerwca 2013

chciałabym spędzić z tobą...



chciałabym spędzić z tobą trzy chwile
zamknięte w ściśle określonych
słońcach

pierwsza:
najbardziej ze wszystkich beztroska
tutaj 
nie szczędząc spojrzeń
podziwu
w dwóch zdaniach
dziko przerywanych,
przykrótką
radością
będziemy się chłostać

druga:
obfita w gesty, czułe słówka
lepka i pełna rozkoszy, oddania
będziemy wpatrywać się długo
w zwierciadła
i jadać późne,
leniwe
śniadania

a w końcu trzecia:
najdłuższa, najsroższa
usłana pracą wspólną,
i czystością
tu razem każdego będziemy
uczyć się
dnia
jak wyspę naszą
uchronić od zła