Zastanawiałam się
dzisiaj nad tym, czym jest kara? Temat mało oryginalny – to jasne. Każdy przecież
musi się niekiedy nad nim pochylić. Liczni zostawili po sobie ślady w postaci wersów,
zdań. Mickiewicz na przykład w znanej wszystkim balladzie pt. Lilije zapisuje: „Nie
masz zbrodni bez kary”. Dostojewski również sugerował model zbrodni i kary.
Ba. Już samo pragnienie przewinienia przynosi karę w postaci wyrzutów sumienia.
Takich ludzi – winnych swojemu losowi, żal najbardziej. Nad nimi pochylił się
też Asnyk w swoim utworze pt. Ból zasnął:
Lecz żal mi tych, którym cięży
Poczucie spełnionej winy,
Co w sercu noszą kłąb węży
I cierpią z własnej przyczyny.
Takiej boleści posępnej
Najsilniej wstrząsa mną echo...
Gdyż w mrok ich duszy występnej
Nie można zstąpić z pociechą.
Kiedy czujemy się winni,
jest trudno. A może świadomość winy chroni nas w pewnym stopniu? Możemy działać
– coś naprawić, udowodnić, zatuszować. Co jednak, kiedy trudno wyjaśnić
rzeczywistość, która nas otacza? Co kiedy świat wydaje się nielogiczny, kara
dotyka nas niezasłużenie a los wyśmiewa nasze plany. A potem ostentacyjnie – po
kolei – odbiera nam to co ważne za pomocą swoich diabelskich pomocników? Co
wtedy? Do kogo wysłać list z pretensjami? Wciąż nie wiem. Tyle nieszczęść
dokoła. I za co? I jeszcze ta ludzka bezradność. To chyba największa ze
wszystkich kar.
za miłość moją i oddanie
ukaż mnie, Panie
dobrą radą do złej miny
odpuść wrogów naszych winy
niechaj zdarzy się cud wielki
niech nie krzyczy cierpiąc męki
człowiek
za słowa piękne, pokochanie
zrań mnie, o Panie
bliźniemu zadać czułym słowem
ból, moją radością, uczynkiem,
płodem – sznur
za chęć do życia w morzu pragnień
za impuls dobra w tamtą stronę
za wierność słowom, zaangażowanie
przeklnij mnie, Panie
wielką niewiarę w człowieka schować
jednemu ufność ofiarować
jednego wielbić, jednego chcieć
Ojcze i Synu– odbierzcie tę treść
pieniądze, hobby i kochanie
sens życia,
wiarę w poranne wstawanie
zabierz mi, Panie
tak niewiele do stracenia
ale nic już nie zabieraj
w imię Ojca, Syna, Ducha
czy znów, Panie, mnie wysłuchasz?
w czystych oczach
w każdym słowie
lęk
między wierszem, głuchą ciszą
dźwięk
za moją wiarę w trwałość miłości
wybaw mnie, Mości