środa, 18 grudnia 2013

czwartek, 31 października 2013

(...) ikara


     Zastanawiałam się dzisiaj nad tym, czym jest kara? Temat mało oryginalny – to jasne. Każdy przecież musi się niekiedy nad nim pochylić. Liczni zostawili po sobie ślady w postaci wersów, zdań. Mickiewicz na przykład w znanej wszystkim balladzie pt. Lilije  zapisuje: „Nie masz zbrodni bez kary”. Dostojewski również sugerował model zbrodni i kary. Ba. Już samo pragnienie przewinienia przynosi karę w postaci wyrzutów sumienia. Takich ludzi – winnych swojemu losowi, żal najbardziej. Nad nimi pochylił się też Asnyk w swoim utworze pt. Ból zasnął:

Lecz żal mi tych, którym cięży
Poczucie spełnionej winy,
Co w sercu noszą kłąb węży
I cierpią z własnej przyczyny.

Takiej boleści posępnej
Najsilniej wstrząsa mną echo...
Gdyż w mrok ich duszy występnej
Nie można zstąpić z pociechą.

     Kiedy czujemy się winni, jest trudno. A może świadomość winy chroni nas w pewnym stopniu? Możemy działać – coś naprawić, udowodnić, zatuszować. Co jednak, kiedy trudno wyjaśnić rzeczywistość, która nas otacza? Co kiedy świat wydaje się nielogiczny, kara dotyka nas niezasłużenie a los wyśmiewa nasze plany. A potem ostentacyjnie – po kolei – odbiera nam to co ważne za pomocą swoich diabelskich pomocników? Co wtedy? Do kogo wysłać list z pretensjami? Wciąż nie wiem. Tyle nieszczęść dokoła. I za co? I jeszcze ta ludzka bezradność. To chyba największa ze wszystkich kar.   



za miłość moją i oddanie
ukaż mnie, Panie

dobrą radą do złej miny
odpuść wrogów naszych winy
niechaj zdarzy się cud wielki
niech nie krzyczy cierpiąc męki
człowiek

za słowa piękne, pokochanie
zrań mnie, o Panie

bliźniemu zadać czułym słowem
ból, moją radością, uczynkiem,
płodem – sznur

za chęć do życia w morzu pragnień
za impuls dobra w tamtą stronę
za wierność słowom, zaangażowanie
przeklnij mnie, Panie

wielką niewiarę w człowieka schować
jednemu ufność ofiarować
jednego wielbić, jednego chcieć
Ojcze i Synu– odbierzcie tę treść

pieniądze, hobby i kochanie
sens życia,
wiarę w poranne wstawanie
zabierz mi, Panie

tak niewiele do stracenia
ale nic już nie zabieraj
w imię Ojca, Syna, Ducha
czy znów, Panie, mnie wysłuchasz?

w czystych oczach
w każdym słowie
lęk
między wierszem, głuchą ciszą
dźwięk

za moją wiarę w trwałość miłości


wybaw mnie, Mości 


środa, 30 października 2013

a teraz?



wygodne krzesełko po porannej kawie
uśmiech na waszych buziach
pusta kolejka przed drzwiami
kilka ciepłych słów pod słupem
kolacja
spacer, radosne oczy psa
krzywe spojrzenie przechodnia
niepewność chwili, miałkość dnia


mnogość oblicza


piątek, 25 października 2013

zaprzepaszczone marzenia




zieleń odeszła niemym bólem
z drżeniem poległy
współcierpiące dni
świat wciąż na nowo śpiewa chórem
że przyszłość, mój drogi,

to nie my?


poniedziałek, 14 października 2013

Boso





Znów się na chwilę zaszyłam w poduszce.
Sekundę w pociągu, bez ciebie i boso.
Kiedyś, pamiętam, częściej przychodziłeś,
aby się przytulić lub przebiec pustą szosą.
Czas błogiej beztroski niezmiennie przemija,
kołem zatacza się studnia żywota.
Nie dzisiaj, nie prędko
nasz świat się odkrywa.
Nie jutro – na zawsze.
Lecz, szczęściem,
na boso.






czwartek, 10 października 2013

duszom




gdzie to wszystko się podziało
gdzie są kwiaty, nuty, śpiew
czemu słońce dziś zmarniało
i posępną sączy krew

gdzie są plony – urodzaje
miłe słowo gdzie się szwenda
czemu ludzi tak jest mało
co cię widzą nie od święta

chciałbyś uciec lecz nie możesz
chciałbyś wiele – nie masz nic

lecz pamiętaj ty – niebożę
świat dopiero zaczął gnić 





wtorek, 8 października 2013

Modlitwa


Bóg mnie pokonał  w nierównej grze
wybiegł pospiesznie z wieży od łez
niespokojnej

bez znamion nocy
bez skazy dnia
zostałam
sama

on mnie nie słuchał?

tyle razy mu bluźniłam,
udowodniłam nieistnienie
obalałam mit
tyle razy już prosiłam
o Objawienie
o znak i świt

raz usłyszałam nawet wiatr, który wzniecił
pośród murów
szczelnie zamkniętych
w kościele,
pamiętasz?

znów się ukorzyć trzeba, znów
prosić o wiele
o znak i wolę, istnienie
czy słyszysz mnie jeszcze?
wiąż nie wiem



niedziela, 6 października 2013

ballada o nieprzyjaźni



dość mam już smaku lichych słów
gryzienia niemych, cierpkich skarg
wykrzycz swą pychę, wypluj  gniew
nie znikaj w gąszczu sypkich spraw

dla ciebie – spłoszę byków sto
i krzyknę głośno – jak najdalej
żabką pokonam żabi staw
zaszczytnym będzie to wyzwaniem

wszystko jest fraszką
prócz niemych skarg
kuszących mocno i ospale

lecz nie – pomyłka,
przez staw z żabami nie przebrnę wpław
(pływam niedoskonale)

nie zniknę jednak – nie przychodź znów
nie odchodź
wolno – jak najdalej

szkoda mi ciebie
szkoda nas, choć nie jest

najwspanialej 

niedziela, 29 września 2013

Karty



Pamiętam, jeszcze wczoraj
graliśmy w karty do świtu.
Siedziałeś naprzeciw mnie,
sztywny i przedziwnie
niedojrzały.

Niewiele padło słów przy wtórze
szaleńczych krzyków
przytłumionych ścianą marzeń.
Sączyliśmy w ciszy złocisty
alkohol
z lodem.
Ciemno i zimno było
na dworze.

I nie zapomnę twojego uśmiechu
pod koniec nierównej gry,
przedłużanej ostatnimi monetami
moich snów.

Tak blisko wygranej, niebezpiecznie  blisko.
Dałeś mi nawet fory
a ja znów przegrałam
znów z Tobą,
z kretesem,

Panie Boże. 


poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Nie mam czasu na seks

          

       Czytaliście już Antyerotyk, czyli rozbudowaną wersję tego oto krótkiego wiersza. Natchnął mnie nick pewnej Internautki. A może Internauty? Nie pamiętam. Pamiętam, że przeczytałam nick "Nie mam czasu na seks" (trochę przydługi jak na mój gust) a po chwili zapisałam na kartce takie słowa: 



piszesz
nie mam czasu na seks
a mnie
brak seksu na czas
a czas
na brak seksu
wypełniam
omamami


nieraz 


czwartek, 15 sierpnia 2013

Do B.





trzecia od końca ławka drewniana
znów tu przysiadam zgarbiona
siedzę i czekam na przyjście Pana,
który mnie weźmie w ramiona

przyjdzie, usiądzie pełen dystansu
będzie mnie chciał lepiej poznać
uśmiechnie się pięknie wielkimi oczami
werbalnie zacznie mnie chłostać

potem pójdziemy na długi spacer
kłócąc się, śmiejąc – na przemian
zjemy obiady, śniadania, kolacje
kupimy lampkę, materac

w dzień słotny razem siądziemy przy oknie
czytając pół jednej książki
a w letni poranek pocąc się bujnie
ogródek zielem będziemy zdobić

pójdziemy razem przez wąską ścieżkę
chryzantemami usłaną
spojrzymy również na boczne drogi
z radosną, spełnioną nostalgią


czwartek, 8 sierpnia 2013

Kochajmy Się




a teraz za mną
powtarzaj wiernie
najpierw powoli, czule, nieśmiało
następnie głośniej i mocniej
następnie pewniej i trwalej
a potem szybciej
ciesząc się chwilą
wydłuż swą rozkosz
jęcz, wzdychaj, śmiej się
razem osobno
ach, jak wspaniale
nasyć się kochaj
krzycz, dychaj, szalej
powtarzasz?
nie słyszę

Ja!

jak?


wspaniale. 


wtorek, 6 sierpnia 2013

prawdziwa tragedia



rozgrywa się w ciszy
w chaosie rozproszonych
krzyków
braku słów
których nikt nie chce słuchać

nie ma komu
nie ma po co
mówić

codzienna łza
koi
ryk raczej
powoli spływa na brzeg
podbródka
przepaści

lęk boi się, że wie
czemu drży

a tobie wstyd

wciąż wstyd


środa, 31 lipca 2013

samotna noc w pensjonacie





na noc czekam, która nie nadchodzi
na sen
zbawienie
wśród ocaleń świata
bo tylko sen
choć prędko mnie nie zmorzy
promykiem ukoi lęk
benzyną przyspieszy dźwięk
twoich roześmianych


powykrzywianych kroków 



niedziela, 21 lipca 2013

Ósemka





Przemierzam ósemką drogą
krajową
przemierzam ósmy raz
ósmy raz widzę twoje oblicze
z tobą mam ósmy świat
i osiem razy cię całowałam
osiem ukradłam snów
ósmy raz kocham
i nienawidzę
osiem na sercu szwów.

             Za dużo osiem          
za dużo
za dużo na mą moc
chciałabym cofnąć się chociaż
do trzech
które nie gryzą i nie zniechęcają
trzy drogowskazy
i trzy przecznice


i już.








niedziela, 7 lipca 2013

do (zbyt) prostego człowieka




ty, który dychasz słowem oraz gniewem
lepiej się do mnie uśmiechnij
zrzuć z ramion płaszcz zwany zerem
i godność wpuść do kieszeni

ty, który krzyczysz lęki swe niezdarnie
nie nękaj nikogo w pokorze
usiądź nad sercem swoim i starannie
pokochaj je – jeśli możesz

ty, który okiem spoglądasz złowieszczym
przyklęknij czasem nad sobą
pochowaj w końcu zazdrości niewieście
działaj – niech to ci podporą

a w końcu: bądź jak skała, której nikt nie ruszy
dzielnie i cierpliwie wyglądaj swej duszy