Bóg mnie pokonał w
nierównej grze
wybiegł pospiesznie z wieży od łez
niespokojnej
bez znamion nocy
bez skazy dnia
zostałam
sama
on mnie nie słuchał?
tyle razy mu bluźniłam,
udowodniłam nieistnienie
obalałam mit
tyle razy już prosiłam
o Objawienie
o znak i świt
raz usłyszałam nawet wiatr, który wzniecił
pośród murów
szczelnie zamkniętych
w kościele,
pamiętasz?
znów się ukorzyć trzeba, znów
prosić o wiele
o znak i wolę, istnienie
czy słyszysz mnie jeszcze?
wiąż nie wiem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz