środa, 30 lipca 2014

pisanie



dziś o pisaniu wiem
że nie ma nic w zwykłych słowach
choćby chciały to co w nas opisywać
co we mnie nie wiem
wiem tylko że nie wiem
jak nazywać
porywy codziennie od nowa
choć nie ma nic
co we mnie
w słowach zwykłych
a niezwykłych jednak brak
to będę uparcie próbować
by o tym co sekundarne
nie zapomniał czas

sobota, 28 czerwca 2014

dziękuję, że jesteś


do P.

dziękuję, że jesteś
że co dzień od nowa
bierzesz mnie mocno
lecz wcale niespiesznie
w swoje kościste, silne ramiona
                     
dzięki, że zawsze wiesz, o czym mówię
że słuchasz – wsłuchany, wpatrzony
że chcesz być przy mnie, gdy cię potrzebuję
że jesteś ponad świat zarażony
głupotą

a chociaż milion róż spaceruje
tylko przy jednej stanąłeś
tylko ta jedna jest wyróżniona,
i jej chcesz służyć,

dziękuję


wtorek, 24 czerwca 2014

siadać już więcej nie będę


do P.

siadać już więcej nie będę
na trzeciej od końca ławce
drewnianej
tym bardziej sama, zgarbiona

teraz już tylko: śniadania, kolacje
niespieszne,
już pędu nie pora

już nie zamierzam
żałosnym wołaniem
jęczeć pod stołem w niedoli

teraz już tylko,
miły mój panie,
gorliwie będę się modlić

by czas parszywy nie biegł, lecz stąpał
byś nie chorował za wiele
by co dzień od nowa móc karmić cię, miły,
weselem

oby świt słyszeć za jednym oknem
i obyś był ze mną szczęśliwy
by wspólne radości, troski, wzruszenia

całych nas wypełniły


niedziela, 22 czerwca 2014

o dobru


do P.

kiedyś zapytałam, czy jesteś szczęśliwy
szczęście, zapytałeś,
  powiedz,
co to jest?
też nie wiem, wyszeptałam
i wciąż nie wiem, miły
lecz zaczęłam baczniej obserwować cię

że oczy twoje błyszczą tonące w objęciach,
że wargi drżą, gdy mówisz,
jak dobrze cię mieć
i widzę piękny uśmiech, gdy rano mnie budzisz
albo gdy się zachwycam przechodzącym psem
i zapewne nie wiesz, jak silny był twój uścisk
kiedy – „niestęskniony” – witałeś nocą mnie
że twarz ci się rozjaśnia uśmiechem pełnym ulgi,
gdy swe powieki zmrużone przybliżasz
a z dotyków najczulszym mnie karmisz
niezmiennie, wciąż żarliwiej

w oczu twoich bezdennym błękicie tkwi coś
nie do opisania
coś co sprawia, że

nie spytam
czym szczęście
wiedzieć mi nie trzeba
dopóki, gdy podnoszę zaspaną powiekę,
pogrążonego myśleniem 
widzę cię,

i wiem

niedziela, 15 czerwca 2014

chciałabym nic


czasami chciałabym
nic nie mieć
nic
we mnie
obok być
czasem chatkę lub beczkę
w lesie
i kilka drzew
oto nic
czasami kogoś
i tylko to czcić
czasem cyklicznie
jak wszyscy
odróżniać noce i dnie
najczęściej jednak
nic

choć teraz 
tylko 
ty


pozwól mi sobą być

wtorek, 3 czerwca 2014

pod kołdrą


smutną postacią
na jednej stronicy
jednym zdaniem
wciśniętym w
bohomazy

niewiniątkiem
z długą brodą przewin
wymuszonych smutkiem
oraz strachem
że nic więcej
nie pozostanie

płaszczem
snującym się wieczorami
od jednej
do drugiej

latarni