Przeglądałam niedawno szufladę
ze szpargałami i znalazłam rymowankę wypoconą prawdopodobnie w gimnazjum.
Napisałam ją wtedy na twardej podkładce. Brzydki flamaster. Błędów tysiące.
Pismo koślawe (to akurat nie uległo zmianie). Istna katastrofa. Ale ten zalążek
spodobał mi się, dlatego postanowiłam go dopieścić - dopisać coś, coś
wykreślić. I oto jest - w razie, gdyby ktoś nie miał pomysłu na uświadomienie
swojej pociechy.
krąży w świecie bajek sporo
o tym, skąd się dzieci biorą
lecz, Kochani – bądźmy szczerzy
czy ktoś dziś w bociany wierzy?
jak koniecznie wiedzieć chcecie
skąd wzięliście się na świecie
to najlepiej - dla porządku
zacząć trzeba od początku
najpierw los tak życie splata
rozstać już się nie chcą za nic
chcą być razem, zwłaszcza w nocy
bo gdy tulą się wzajemnie
wtedy im jest najprzyjemniej
miłość, Mili, bez gadania
łączy w uścisk nagie ciała
to jest zwykła rzecz i trwała
w brzuchu mamy jest jajeczko
aż je znajdzie wężyk mały
aby stworzyć z nim człowieka
zacząć życie całkiem nowe
gdy nasionko się z nim zwiąże
wtedy mama zajdzie w ciążę
w brzuchu mamy rośnie malec
rośnie długo, nieustannie
praca wre, rosną mu członki
berbeć musi mieć tak oczy,
język, brzuch jak i korzonki
by na świat wystawić głowę
kręci się, bo już chce chodzić
tak to wszystko się zaczyna
i tak dziać się będzie dalej