Wróciłam
z nieba
przed
chwilą
i miło
było, ach! Miło!
nawet
ja tam byłam
w tej
fali ekstazy
Słowem tego nie wyrażę
Uśmiechem?
- Może
może
wzrokiem – spojrzeniem błogim?
no –
no może
Moje
niebo jest malutkie.
Skromne
i boleścią dmie.
Leję w
nim łzy szczęśliwe i arcynieszczęśliwe.
Lecz
tam – twoje ciało ogniem chłodzące
Przytula
mnie tak mocno
tak
mocno…
że
tchu brak
i siły
na
podniebną ekstazę
brak
siły
by
umrzeć, by cieszyć się, kosztować
a
jednak w Tym niebie, Ten łomot
serca. Ta zimna ręka mojego oprawcy
koją
mą duszę chociaż na chwilę
Bo
walisz, walisz w me serce toporem
trzy godziny
Akurat
wtedy, calutkie trzy godziny
Ty –
mój brutalu
Ty – Jesteś – Dla Mnie i na mnie
skupiony,
i przy mnie...
i w
ogóle obok – blisko i daleko
calutkie
trzy godziny
nieba
Bo –
jak mówiłam, moje niebo jest:
skromne
i krótkie
ale
nawet taka ja
taka
śmieszna ja
tam
byłam
lecz
już – przed chwilą – wróciłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz