Znów się na chwilę zaszyłam w poduszce.
Sekundę w pociągu, bez ciebie i boso.
Kiedyś, pamiętam, częściej
przychodziłeś,
aby się przytulić lub przebiec pustą
szosą.
Czas błogiej beztroski niezmiennie
przemija,
kołem zatacza się studnia żywota.
Nie dzisiaj, nie prędko
nasz świat się odkrywa.
Nie jutro – na zawsze.
Lecz, szczęściem,
na boso.
Cudowny wiersz!
OdpowiedzUsuńkaktusiknawakacjach,wordpress.com