ukochałam sobie ciebie w białym stroju
pranym mocnym proszkiem
w dzień
ukochałam sobie ciebie
kiedy szedłeś tuż nad ranem
obok mnie
już zmęczony
by nie martwić się na zapas
i choć jeszcze krótką chwilę
czytać sen
ukochałam sobie ciebie naturalnie
wbrew pogardzie niedowiarków z otoczenia
kochać pragnę ciebie mocniej
nieustannie
tocz się świecie
lecz miłości mej nie zmieniaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz