Jaka ona niezdecydowana.
Trzy razy zmienia zdanie w ciągu godzin raptem trzech. Albo nawet częściej.
Nikt już nie wie. Ona sama wie najmniej.
A przecież jest tak, jak
chyba być powinno. Nieźle.
Rankiem, jak każdy,
wykonuje podobny rytuał. Dobudzenie się. Ubieranie. Woda. Śniadanie. Zawsze coś
smacznego. Kawa. Najważniejsza jest kawa. Rozpuszczalna i z mlekiem. Kilka
spojrzeń w lusterko. Tuszowanie rzęs. O tak. Teraz lepiej, zdecydowanie. I
koniecznie dawka głupawy, jeśli jest czas. Dawka głupawy, czyli krótki film animowany. Absurdalność.
Intelektualne dopasowanie do świata przed wyruszeniem w dzień. Kilka zajęć.
Rozmów kilka. Trochę ruchu. Zwłaszcza, że ruch to zdrowie. Naprawdę lepiej się
ruszać więcej niż mniej. Lżej potem człowiekowi na duszy. Na ciele. I w ogóle
lżej. Po załatwieniu kilku spraw, czasem kilkunastu - obiad. W zależności od
chęci. Wszystko i zawsze zależy od chęci. Dlatego obiad będzie dopieszczony,
dopracowany. Lub nie. Niezmiennie jednak smaczny. Potem książka jakaś. Bezlik
muzyki. I obowiązki - rzecz jasna. Sprzątanie. Prasowanie. Nawet lubi prasować.
Lubiłaby oczywiście bardziej, gdyby miała deskę do prasowania. A nie tak, na
ręczniku. To niewygodne.
I w końcu najważniejszy
punkt dnia. Spotkanie z nim. Wieczorem nie ma żadnych obowiązków. Dziś. Może
się zatem spotkać. Coś porobić. Spacer
może? Może tak. Wychodzimy. I tak idąc, niewzruszona, zastanawia się, czy aby
na pewno czekała na ten moment? Słucha jego opowieści. Ludzie
przeważnie niewiele mają do powiedzenia. Zdań może ze dwa. Potem zaczyna się
gadanina. I on ma tak jak inni. Ona też. Gadają o wszystkim i niczym. A potem
wojna. To niemal rytuał. Nie, nie chcę się przytulać. Całować tym bardziej.
Przykro mi, Skarbie, dzisiaj naprawdę nie. Wracajmy już lepiej. Wieczór
przecież. Jeszcze mnie czeka relaksacja twarzy. I kąpiel długa. I może
przeczytam kilka stron przed snem. Znając życie, przeczyta ze dwie. Albo trzy.
Najpewniej wcale. Lubi się jednak oszukiwać, że robi to, co sobie zaplanuje. A
przed snem, kiedy już zapisze swoje wzruszenia, wyrusza na poszukiwanie marzeń.
I niby w ciągu dnia nie było chwili, której nie wypełniła. Nie wsadziła pustych
godzin pod spódnicę. Nie jest źle. Tylko ten główny punkt programu. Ten spacer.
I te rozmowy z nim – nie te. A przecież jest chyba tak, jak powinno. Nieźle. Ale dobrze wcale.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz