środa, 30 października 2013

a teraz?



wygodne krzesełko po porannej kawie
uśmiech na waszych buziach
pusta kolejka przed drzwiami
kilka ciepłych słów pod słupem
kolacja
spacer, radosne oczy psa
krzywe spojrzenie przechodnia
niepewność chwili, miałkość dnia


mnogość oblicza


piątek, 25 października 2013

zaprzepaszczone marzenia




zieleń odeszła niemym bólem
z drżeniem poległy
współcierpiące dni
świat wciąż na nowo śpiewa chórem
że przyszłość, mój drogi,

to nie my?


poniedziałek, 14 października 2013

Boso





Znów się na chwilę zaszyłam w poduszce.
Sekundę w pociągu, bez ciebie i boso.
Kiedyś, pamiętam, częściej przychodziłeś,
aby się przytulić lub przebiec pustą szosą.
Czas błogiej beztroski niezmiennie przemija,
kołem zatacza się studnia żywota.
Nie dzisiaj, nie prędko
nasz świat się odkrywa.
Nie jutro – na zawsze.
Lecz, szczęściem,
na boso.






czwartek, 10 października 2013

duszom




gdzie to wszystko się podziało
gdzie są kwiaty, nuty, śpiew
czemu słońce dziś zmarniało
i posępną sączy krew

gdzie są plony – urodzaje
miłe słowo gdzie się szwenda
czemu ludzi tak jest mało
co cię widzą nie od święta

chciałbyś uciec lecz nie możesz
chciałbyś wiele – nie masz nic

lecz pamiętaj ty – niebożę
świat dopiero zaczął gnić 





wtorek, 8 października 2013

Modlitwa


Bóg mnie pokonał  w nierównej grze
wybiegł pospiesznie z wieży od łez
niespokojnej

bez znamion nocy
bez skazy dnia
zostałam
sama

on mnie nie słuchał?

tyle razy mu bluźniłam,
udowodniłam nieistnienie
obalałam mit
tyle razy już prosiłam
o Objawienie
o znak i świt

raz usłyszałam nawet wiatr, który wzniecił
pośród murów
szczelnie zamkniętych
w kościele,
pamiętasz?

znów się ukorzyć trzeba, znów
prosić o wiele
o znak i wolę, istnienie
czy słyszysz mnie jeszcze?
wiąż nie wiem



niedziela, 6 października 2013

ballada o nieprzyjaźni



dość mam już smaku lichych słów
gryzienia niemych, cierpkich skarg
wykrzycz swą pychę, wypluj  gniew
nie znikaj w gąszczu sypkich spraw

dla ciebie – spłoszę byków sto
i krzyknę głośno – jak najdalej
żabką pokonam żabi staw
zaszczytnym będzie to wyzwaniem

wszystko jest fraszką
prócz niemych skarg
kuszących mocno i ospale

lecz nie – pomyłka,
przez staw z żabami nie przebrnę wpław
(pływam niedoskonale)

nie zniknę jednak – nie przychodź znów
nie odchodź
wolno – jak najdalej

szkoda mi ciebie
szkoda nas, choć nie jest

najwspanialej