trzecia od końca ławka drewniana
znów tu przysiadam zgarbiona
siedzę i czekam na przyjście Pana,
który mnie weźmie w ramiona
przyjdzie, usiądzie pełen dystansu
będzie mnie chciał lepiej poznać
uśmiechnie się pięknie wielkimi oczami
werbalnie zacznie mnie chłostać
potem pójdziemy na długi spacer
kłócąc się, śmiejąc – na przemian
zjemy obiady, śniadania, kolacje
kupimy lampkę, materac
w dzień słotny razem siądziemy przy oknie
czytając pół jednej książki
a w letni poranek pocąc się bujnie
ogródek zielem będziemy zdobić
pójdziemy razem przez wąską ścieżkę
chryzantemami usłaną
spojrzymy również na boczne drogi
z radosną, spełnioną nostalgią

Podziwiam. Nie umiem pisać wierszy, więc mam szacunek dla tych, którzy to potrafią.. a ty to robisz na wysokim poziomie :) Życzę weny twórczej i kolejnych dzieł!
OdpowiedzUsuń