„jestem”
marionetką martwą
uwędzoną
kołyszę się
na lichej i niestałej tratwie
chciałabym cię złapać we śnie umajonym
i dotknąć twej dłoni: stęsknionej
niemartwej
„być”
pozwól mi być pewną uczuć mych niejasnych
które od zdumienia kiełkują powoli
gdzieś
w cieniu hipokryzji
kiełkują niezdarnie
gdzieś w głębi mojej duszy
śmieją się szkaradnie
które od zdumienia kiełkują w stronę zmartwień
zmartwień wyczekanych i wiecznie zdumionych.
Wytęsknionych.
„bądź”
pozwól mi nie zranić cię
bardziej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz