Jeden
z bohaterów filmu „Chłopaki nie płaczą” wypowiedział takie zdanie:
„W
życiu trzeba odpowiedzieć sobie na jedno (…) ważne pytanie – co lubię robić? A
potem trzeba zacząć to robić.”
W
moim przypadku trudno mówić o upodobaniach. Od wielu lat towarzyszy mi coś, co podpowiada działanie. Coś, co odrywa
mnie od rzeczywistości w różnych – niespodziewanych momentach – i każe pisać.
Odkąd pamiętam, wypluwam swoje przeżycia na papier a potem bawię się tymi
plwocinami, próbując układać słowa i wersy. To jest moje. I do tej pory było
tylko moje. Obudziłam się jednak pewnego dnia i pomyślałam, że chciałabym
znaleźć swoich „dwunastu” czytelników. A może to jeden z moich dwóch
zwolenników zapewnił mnie, że mogłabym ich znaleźć? Już nie pamiętam. Wiem
tylko, że postanowiłam podzielić się cząstką siebie z innymi. Być może po to, żeby pokazać, że warto –
chociażby dla własnej przyjemności – robić to, co się lubi. I cieszyć się tym.
Mimo
to oraz właśnie dlatego zachęcam do lektury. Zachęcam zarówno chamów, jak sceptyków, erotomanów, idealistów i tych wszystkich,
których wymienić tutaj nie sposób.