niedziela, 15 czerwca 2014

chciałabym nic


czasami chciałabym
nic nie mieć
nic
we mnie
obok być
czasem chatkę lub beczkę
w lesie
i kilka drzew
oto nic
czasami kogoś
i tylko to czcić
czasem cyklicznie
jak wszyscy
odróżniać noce i dnie
najczęściej jednak
nic

choć teraz 
tylko 
ty


pozwól mi sobą być

wtorek, 3 czerwca 2014

pod kołdrą


smutną postacią
na jednej stronicy
jednym zdaniem
wciśniętym w
bohomazy

niewiniątkiem
z długą brodą przewin
wymuszonych smutkiem
oraz strachem
że nic więcej
nie pozostanie

płaszczem
snującym się wieczorami
od jednej
do drugiej

latarni 

sobota, 31 maja 2014

nie wierzę


nie wierzę w egzaltację
słów sztucznych przymilanie
radości z obcowania
i w ciągłe wywyższanie
żywota twego
żywocie miałki
zbyt dobrze

cię poznałem 


poniedziałek, 3 marca 2014

poprzez szatę krwi (...)


       Wzięło mnie trochę na sentymenty. Rozmyślam, planuję, wspominam. No ale dzisiejsza data jest dla mnie szczególna - w marcu się zawsze "starzeję". (Nie żalę się ani chwalę, to delikatna podpowiedź przed przeczytaniem tego utworu.) Otóż znalazłam w moich dokumentach wiersz napisany  jakiś czas temu (a nawet już dawno!). Nie wiem, dlaczego nie wrzuciłam go tutaj wcześniej, ponieważ przepadam za nim ;) Mam nadzieję, że wam też się spodoba. Zapraszam do czytania i pozdrawiam wszystkie osoby "starzejące" się w marcu. Tak jak ja! :)    

poprzez szatę krwi wyrwał mi się świat
dajcie spokój mi na najbliższe sto lat
nie chcę miałka być
źle mi w próżni trwać
co mam zrobić gdy strach w tym domu stać?

ja się wcale nie wywyższam
nie zadręczam głupotami
nie chcę miałka być
lecz chybka
przesiąknięta marzeniami

znów chce mi się pić
nie chce mi się spać

Boże – wybacz mi
te ostatnie sto lat

chociaż wcale nie zgrzeszyłam
ogarnięta wahaniami
drogę prostą wybrać chciałam
wypełnioną dążeniami

teraz jest mi wstyd
tych
pnączy cienkich stu
one ciągną się pod stopą
niczym gęsty – niczym glut

wy – prostacy, konformiści
co wam chleb do życia starcza
wiem, że cieszyć wam się łatwo
nawet doczekując Marca

i dobrze, że jest dobrze
bez cienkich stu odnóży
cieszcie się, gdy Spokój błogi
zdawkowe życie wywróży:

bo jeść trzeba, i spać trzeba
i obejrzeć coś na wizji
poplotkować, zdrzemnąć, jęczeć
myć, spać, czytać, sprzątać, przejść się
zdrowo mówić, leżeć dużo  

i w ogóle się nie spieszyć

piękne to, bo przecież błogie
niechże Spokój prędzej wróży
niech odpocznę w tej podróży  

znów chciałabym pić
nie chcę więcej spać
nie pytajcie mnie, gdzie mój głuchy wrak
znów chce mi się pić
ale teraz wy

dajcie spokój mi na najbliższe sto lat 


sobota, 22 lutego 2014

dwudziestopierwszowieczna




jestem jak przedmiot
przedstaw odstaw połóż
jak program niedzielny
do informowania
jak niemy instrument
którego czasem
odwiedzasz poniżasz

bez zapytania


środa, 18 grudnia 2013